Chapter Text
Byli.
Istnieli.
Gdzieś pomiędzy jednym, a drugim uderzeniem serca, w drodze, od oddechu do oddechu, w pustej przestrzeni samego, na wpół ukształtowanego bytu.
Wsparci na poduszkach, miękkich, choć surrealistycznych, otoczeni wilgotną wonią nieodgadnionej, szarozłocistej pory pomiędzy dniem, a nocą, zagubieni w nieistniejącym, ciężkim czasie, niezdolnym do sunięcia w przód, niepotrafiącym się cofnąć, w połowie ruchu sekundnika. I choć się poruszali, twarde opuszki zaplątane w czarne kosmyki, długie, równe paznokcie w półświadomym letargu malujące jasne linie na opalonej piersi, sennie ruchy ramion, zaplątanych w siebie kostek, wciąż dziwnie unieruchomieni, między spazmem a stagnacją. Nierealne mary w nierealnym stanie, uwięzione w światłocieniach wnętrz Hammershøia.
Zabłądzeni wędrowcy, którzy wpadli w rozpadlinę między światami, zgubili się w jakże znajomych ale obcych bryłach rzeczywistości i błąkali się po omacku po nowej rzeczywistości, której istnienie nie tyle co wątpliwe, co absurdalne jawiło się im obojgu.
I przemykali się po meandrach odrealnionych struktur, przerażeni, niepewni, melancholijni.
Zatrzymani w połowie drogi między śmiechem, a pocałunkiem. Między słodkim kłamstwem, a cierpką prawdą. Między wyparciem, a realizacją.
Niezdolni uciec, znaleść wyjścia, zawrócić, pośrodku korytarza bez drzwi.
Palce uwięzione we włosach, uśpione opuszki liczące muśnięcia na skórze. Nieoddychający, ale pełni letargicznego życia. Zatraceni pomiędzy uczuciami, jeszcze niezdecydowani, samotni w istniejącym niebycie.
Byli.
Istnieli.
Liminalni.
