Actions

Work Header

Noc koszmarów czy mokrych snów?

Summary:

Remis głosowania sugerował przeniesienie głosowania na dzień następny. To oznaczało jedno: gracze zdani na swoją obecność w czterech ścianach. Jak to wykorzystają? Krwawa walka czy raczej... Mokra.

One shot. Squid Game ship 457: gracz 001 oraz gracz 456.

Notes:

Scena przerobiona, wyimaginowana na potrzeby fanfiction.

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

Od dwóch dni Seong Gihun nie mógł spać. Dzisiejszy dzień nie był lepszy. Remis w głosowaniu spowodował zastój gry. Większość pomyślała, że wyjdzie im to na dobre, jednak w głębi wiedzieli jak to się może skończyć. Remis sam w sobie był kolejną grą. Grą czystki, w której to gracze decydują kto przejdzie dalej a kto przyczyni się do podwyższenia nagrody pieniężnej. Gihun wiedział, że nie jest w stanie obronić wszystkich. Mimo że chciał, to nie wystarczało, pomiędzy nimi czaiły się wilki jedynie pozujące za ludzi. Jego jedynym planem było schowanie się pod żelaznym stelażem łóżka.
— Uważasz to za dobry pomysł?
Zapytał gracz 001, Hwang Inho, podający się jako Oh Youngil.
Bacznie obserwował każdy ruch Seonga.
— Ty też się lepiej schowaj.
Gihun pomachał ręką w swoją stronę, nakłaniając Youngila do tego samego. Tamten bez wahania schylił się i ułożył wzdłuż twardego materacu. Reszta ich grupy zrobiła podobnie.
Leżąc na brzuchu, podpierając się na łokciach, w rękach trzymali gotowe do działania naostrzone widelce.
Inho przyglądał się dokładnie twarzy mężczyzny, na którą padało lekkie światło. Gihun bacznie śledził salę i ludzi szykujących się do snu w poszukiwaniu podejrzanych ruchów. Jego ciało trzęsło się z przypływu adrenaliny. Za parę minut miało zgasnąć światło i według Gihuna miał rozpocząć się atak krwiożerczych, łasych na pieniądze potworów.

Gdy duże światła zgasły, na sali pozostały kolorowe ledy. Blada twarz Gihuna nabrała kolorów czerwono niebieskich, co Inho uważał za atrakcyjne.
Seong w końcu odwrócił się w stronę Hwanga, prawie że zderzając się z jego nosem.
— Miejmy nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Obiecuję.
Przysiągł, jakby okazując wsparcie i ochronę drugiemu mężczyźnie.
Słowa Gihuna bardzo rozbawiły Inho, jednakże gdy jego przenikliwe oczy utrzymały z nim dłuższy kontakt wzrokowy, zabrakło mu tchu. Gula w gardle uniemożliwiła mu odpowiedź, dlatego pokiwał głową potwierdzająco. Spoważniał na moment, widząc jak poważnie traktuje te sytuację Gihun. On odwrócił się, kładąc widelec milimetr od siebie.
Inho nie mógł powstrzymać swojej obsesji na jego punkcie. Już nawet tego przed sobą nie ukrywał. Nie miał dość różnorodnych reakcji czy mimik Gihuna. Pragnął więcej, był ciekawy ile jeszcze twarzy kryje za sobą mężczyzna. Czy uroni przy nim łzę błagając go o wsparcie, pomoc czy litość? Na samą myśl dostawał ekscytujących drgawek. Gihun złapał ciemnookiego na gapieniu się. Mężczyźni złapani jakby w trans swoich błyszczących oczu, na moment okazali się zapomnieć o otoczeniu. Błysk kolorowych świateł zawirował im w głowie. Ręce Gihuna przestały się trząść, nagle nad nimi panując. Sięgnął dłonią w stronę Inho. On widząc to wstrzymał oddech zaskoczony. "Co teraz zrobisz Gihun? Czym mnie zaskoczysz? Pokaż mi całego siebie."
Seong zatrzymał dłoń w powietrzu. Cofnął ją natychmiastowo, odwracając się w stronę sali. Inho był zawiedziony. Pomyślał, że Gihun zrezygnował z tego co chciał zrobić. Jednakże Gihun po prostu został wyrwany z dziwnego transu przez szelest, który usłyszał z końca sali. Oprócz irytujacych ledów widoczna była jedynie ciemność. Gihun zmrużył oczy.
— Gihu-
— Shh...
Skupiony na poszukiwaniu źródła dźwięku nie zauważył jak swoją dłonią zamknął usta starszego mężczyzny. Przez ciało Hwanga przeszedł silny prąd. Jego powieka mimowolnie drgnęła. Otóż to, mężczyzna go zaskoczył. Po raz kolejny. Ale on pragnął więcej.
Gdy ręka Gihuna opadła, Inho powolnie zamknął oczy. Rodziły się w nim tak silne i rozpierające emocje jak nigdy dotąd. Przestał panować nad myślami, a jego dobrze ułożone plany działania nagle pozostały jedynie w ogromnym nieładzie.

 

Trwali w tej ciszy niezliczoną ilość czasu. Mimo iż Hwang lubił zamęt i chaos, w tamtym momencie był wdzięczny wszystkim dzikusom za spokój. Nawet reszta tych, którzy pozostali na czatach, zaczęli powoli zasypiać.
Przełknął ślinę. Nachylił się nad uchem Seonga i szepnął.
— Gihun, nikogo tam nie ma...
Mężczyzna wzdrygnął się na nagły wibrujący głos 'Youngila'.
— Nie możemy stracić czujności.
Odpowiedział zerkając na jego twarz. Pośród ciemności jedyne co rzucało się w oczy to jego ciemne jak smoła ślepia, wyraziste kości policzkowe i zarysowana, silna szczęka. Pod tym kątem padania światła, można było dostrzec oznaki wieku średniego. Przypuszczał również, że jest nawet starszy niż wygląda. Mimo jego ostrych rys twarzy, cechował go pewnego rodzaju spokój i ufność. Gihun nie mógł patrzeć na te twarz i zaprzeczyć jak bardzo ufa temu człowiekowi. Czuł wobec niego sympatię i połączenie. Twierdził tak nawet, gdy uważał ich za kompletne przeciwieństwa.
"Przecież przeciwieństwa się przyciągają, prawda?"
Usta Inho się uchyliły.
— Spójrz tylko na naszych obok-
Kiwnął głową w stronę, śpiących już, wspólników.
"Rzeczywiście" pomyślał Gihun. Minęła około godzina odkąd wszyscy ułożyli się do snu. Oparł się na łokciach, opuścił głowę i odetchnął z ulgą. Sekundę później poczuł ciężką, gorącą dłoń na swoim spiętym ramieniu. Nie zdążył zareagować, a dłoń zaczęła rozmasowywać jego ramię. Zamrał w bezruchu. Ta nagła czynność mężczyzny spowodowała ogromną relaksację i komfort. Nie spodziewał się tego po nim, jednak nie zamierzał mu w tym przerywać. Uczucie rozluźnienia było zbyt nowe i... Przyjemne. Nie odważył się podnieść głowy i spojrzeć na Hwanga. Ten zaś czerpał jeszcze większą przyjemność i całkowitą satysfakcję z dominacji swojego obiektu westchnień. Silna dłoń wsunęła się z ramienia na kark Seonga.
Gihun wydał z siebie cichy upust powietrza. Inho słysząc to podniósł brew w górę. Zaczął masować wrażliwe części szyji mężczyzny, jedną stronę swoim kciukiem, a drugą pozostałością palcy. Ściskał tył jego szyji intensywnie ale z wyczuciem, sunąc coraz wyżej. Docierając do płatków uszu, zaczyna je lekko głaskać.
— 'Oh Youngil'.
Powiedział cicho Gihun. Zareagował na fałszywe imię, przestając masować ale nie ściągając z niego swojej ręki.
— Shh.
Zrewanżował się złośliwie. Gihun przypomniał sobie poprzednią podobną sytuację. Ręka wróciła do masażu, tym razem mocniej ugniatając boki jego szyji. Serce Gihuna biło nieregularnie, nie wiedząc co się dzieje i jak ma zareagować.

"Spójrz na mnie do cholery" skomlał w myśli Hwang, który nie myślał już racjonalnie. Przenikał go wzrokiem, a w wyobraźni zjadał go w całości. Czekał aż mężczyznę przerośnie jego intensywny dotyk i wybuchnie. Uderzy go, a może spojrzy na niego z obrzydzeniem? Może rzuci się na niego z widelcem i dźgnie w pierś? "Co zrobisz, Gihun? Zrób coś. Pokaż mi coś nowego."
Inho pod wpływem dzikich wyobraźni, podniecony niekontrolowanie ścisnął jego szyję mocniej i dłużej niż chciał. Gihun sapnął ciężko. Obrócił się prędko w tej ciasnocie i szarpnął nagle bruneta za koszulkę.
Z oczu Hwanga wyczytał jedynie pożądliwe spojrzenie. Nie kwestionując niczego więcej, popchnął go na plecy robiąc sobie więcej miejsca. Inho uniósł brwi oszołomiony. Gihun rzucił mu się do szyji, wbijając w niego swoje zęby. Inho syknął z bólu, a rozkosz zaczęła rozlewać się po całym jego ciele. Na przemian z zębami po jego szyji ślizgał się także język.
Seong przejechał nim wzdłuż szerokiego mięśnia szyji trafiając na jego ucho. Płatek ucha włożył sobie do ust, namiętnie go ssąc. Hwang wydobył z siebie cichy głęboki jęk. Już nie dało się zaprzeczyć ani zignorować tej napiętej atmosfery - powietrze stało się gęste, oddechy ciężkie, a ciała rozpalone.
Inho rozpierały i radość i podniecenie. Jeszcze nigdy nie spotkał kogoś podobnego do Seonga Gihuna. Do Hwanga doszła powaga sytuacji i szansy, której nie mógł zmarnować. Zanurzył swoją dłoń w jego włosy i ciągnął z wyczuciem od nasady. Gihun odrywając się od szyji mężczyzny, zaskoczony nagłym intensywnym dotykiem, przewrócił oczami. Inho oblizał swoje wargi spragniony i głodny. "Czas się nasycić."

Szarpnął włosy Gihuna następnie kierując go w stronę swojej twarzy.
— Youngil...
Inho skrzywił się słysząc to imię. Tak bardzo pragnął usłyszeć swoje prawdziwe imię w jego ustach. Tak bardzo potrzebował pokazać swoją prawdziwą twarz Gihunowi. Nie mógł tego znieść.
Wgryzł się w usta Seonga zirytowany. Dwóch mężczyzn zaczęło ze sobą walczyć. Gihun wyrwał się z pułapki raniących zębów rywala. Wcisnął swój język poszukując jego. Gdy oboje się odnaleźli, żaden z nich nie dał za wygraną. Chwilę później Inho zasysał wargi Gihuna, czując jego krew ze świeżej rany, za którą stał on sam. Zaczął lizać usta Seonga jakby w lekkim żalu. Ich ciała ze sobą złączone zaczęły mu przeszkadzać. Ból naprężonego członka dawał się we znaki.
Inho popchnął Gihuna obok, z powrotem na jego miejsce.
— Zaczekaj.
Zarządał ostro Hwang. Gihun poczuł jak mężczyzna rozbiera go z dolnej garderoby.
— Youn-
— Ani słowa więcej.
Gihun wydawał się być zaskoczony jego groźnym tonem. Nie sądził, że trzyma w sobie taką siłę dominacji. W ciągu tych wielu spędzonych ze sobą godzin, nie zdążył zauważyć ani jednej cechy podobnej do jego zachowania z teraz. Mimo to nie bał się go ani trochę. Uznał to nawet za kuszące.
Wzdrygnął się, gdy poczuł ogromną szorstką dłoń na swoim penisie. — Jak bardzo mokry zdążyłeś się stać?
Szepnął wulgarnie, drocząc się.
— A ty jak bardzo sztywny jesteś na mój widok?
Odpyskował niemalże natychmiastowo. Inho zagryzł szczękę. Zaczął pocierać jego przyrodzenie w nieregularnym rytmie. — Mmhh...

Słysząc reakcję Gihuna, mężczyzna spluwa śliną na wnętrze dłoni i rozsmarowuje po całości sztywnego penisa.
— Kochanie, ciszej.
Zadrwił z rozkroczonego ponętnie Seonga.
Ten reaguje zmarszczeniem brwi.
— Zamknij się Oh Youngil.
Słysząc to imię, mężczyzna już nie wytrzymuje.
— Nie mów tak do mnie, Seong Gihun.
Posyła mu wrogie spojrzenie, pełne irytacji. — Nazywaj mnie Hwang Inho.
"Co?" Myśli Gihun, jednak Hwang nie daje mu czasu na pytania. W międzyczasie wyciągnął swojego penisa, po czym kompletnie zaskakując Seonga, zaczął zdesperowany ocierać się o jego przyrodzenie. Oboje sapiąc, wspólnie pracowali nad swoją wygraną. Po omacku zaczęli szukać swoich warg. Całowali się namiętnie, budując napięcie seksualne do granic możliwości.
Zaczęli roznosić niemały hałas, jednakże obaj byli w ogromnym stanie uniesienia, w którym nie liczyli się z niczym.
Miks śliny i spermy zaczęły łączyć się w całość, ruchy przyspieszać, a oddechy wstrzymywać, wiadome było, że zakończenie było tuż za rogiem.
Gihun szarpnął za kark mężczyzny i zaczął gryźć jego szyję. On na to jęknął gardłowo prosto w ucho. Gdy Gihun był bliski końca, wyjęczał w jego ucho:
— Hwang Inho...
Oczy mężczyzny powiększyły się, a jego sperma ozdobiła tors jego drogiego Gihuna.
W tym samym czasie doszedł również Seong, opadając z sił.
Inho nie dając mu spokoju, znów całuje jego usta, szyję, klatkę, a następnie wulgarnie zlizuje wszystkie płyny z jego brzucha. Gihun wydaje się być pełny podziwu, jednakże chwilę później smakuje ich obu podczas namiętnego pocałunku, który sprytnie obmyślił Hwang.

 

Nastaje poranek. Wszyscy budzą się, przeciągają i stękają, narzekając na beznadziejną melodię w głośnikach z samego rana.
— Youngil, Gihun! Wstańcie, czas na pobudkę!
Młody gracz z ich grupki próbuje przekrzyczeć muzykę, jednocześnie pomoc obudzić się, jakimś cudem, dalej śpiących starszych mężczyzn.
— Co jest dzisiaj z nimi nie tak? Zazwyczaj nie śpią dwie godziny przed pobudką stojąc na czatach.
Odzywa się drugi.
Mężczyźni w końcu są w stanie się ruszyć, Giun wstaje z bólem ust, a Inho z bólem szyji.
— O rany! Nie mów, że zasnęliśmy, a ciebie Youngil zaatakowali w szyję?!
Wrzasnął młodszy. — Wybacz, wybacz nam!
Zaczął pocierać ręce, błagając.
Inho jak i Gihun posłali sobie spojrzenia, a Gihun nie wiedział jak z tego wybrnąć.
— Spokojnie, nic się nie działo. To Gihun spanikował i przypadkiem nabił mnie na swój widelec.
— Co?!
Krzyknęli wszyscy razem wzięci, wraz z Gihunem.
Inho zaczął się śmiać, a reszta patrzyła na niego niezrozumiale. Zresztą jak zwykle.

Notes:

Side note: nagrania z kamery z podczerwienią tamtej nocy miały zostać nagrane tylko i wyłącznie dla przywódcy.