Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationships:
Characters:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2016-06-09
Completed:
2016-06-09
Words:
17,419
Chapters:
11/11
Kudos:
14
Hits:
621

(Un)happy incident

Chapter 1: Prolog

Chapter Text

Harry z uśmiechem na ustach przemierzał kolejne metry dzielące go od mieszkania Nicka, jego chłopaka. Cieszył się, że go w końcu zobaczy, bo nie widzieli się przez cały weekend (Harry był u swojej mamy w Holmes Chapel i miał u niej zostać do wtorku, ale postanowił wrócić wcześniej, bo Anne ciągle krytykowała jego chłopaka). Teraz stał pod jego drzwiami i gdy tylko usłyszał, że ktoś jest po drugiej stronie, uśmiechnął się jeszcze bardziej.

- Harry – usłyszał głos Nicka i spojrzał na niego. Jego postawione do góry włosy sprawiały, że był on jeszcze wyższy od Loczka.

- Nick – ucieszył się i przytulił do niego, na co chłopak się zaśmiał i objął ramionami w pasie. - Tęskniłem – szepnął.

- Ja też, maluchu – odpowiedział mu i wciągnął go do mieszkania, składając pocałunek na jego ustach.

***

Leżeli objęci na kanapie, a w tle leciał jakiś film. Nick pocałował loki Harry'ego, a zielonooki uśmiechnął się i wtulił w niego jeszcze bardziej.

- Kocham cię – szepnął wyższy.

- Też cię kocham – wymruczał Harry w jego szyję i złożył w tym miejscu pocałunek. - Bardzo – szepnął i spojrzał mu w oczy.

- Pocałujesz mnie?

- Nie.

- Nie? - zdziwił się.

- Nie.

- A to dlaczego?

- Bo lubię się droczyć – uśmiechnął się słodko. - Zwłaszcza z tobą – ich usta znajdywały się naprawdę blisko siebie i Nick już myślał, że dostani swój upragniony pocałunek, gdy Harry cmoknął go w policzek i odsunął się kilka centymetrów, śmiejąc się z miny chłopaka.

- Nie drocz się, Styles – warknął i przewrócił ich na kanapę tak, że młodszy znajdował się pod nim. Pocałował go namiętnie, liżąc jego wargę.

- Kochasz mnie – szepnął.

- Masz szczęście – odpowiedział mu i ponownie pocałował.

***

Harry opadł wykończony na łóżko obok Nicka. Przez chwilę panowała cisza, podczas gdy oboje uspokajali się po orgazmach.

- Myślę... - zaczął Nick, okrywając się kołdrą. - że możesz już iść.

- J-jak to iść? - zdziwił się Harry i oparł się na łokciu, patrząc Nickowi w oczy.

- Normalnie. Do siebie.

- Ale... przecież my...

- To że się właśnie pieprzyliśmy, nie znaczy, że musisz zostawać tu na noc.

- Ale... Zawsze to robiłem...

- Cóż, możesz przestać...

- Ale... dlaczego?

- Bo tak.

- To nie jest odpowiedź.

- Kurwa, Harry, po prostu idź do swojego mieszkania, ok? Jeśli liczyłeś na przytulanie po seksie to źle trafiłeś! - zdenerwował się, a Harry wyszedł z łóżka i założył bokserki leżące na podłodze.

- Zawsze to robiliśmy – powiedział cicho, gdy zakładał spodnie.

- Ale nie musimy robić tego teraz.

- Masz kogoś? - spytał, gdy koszulka była już na jego ciele.

- Czemu miałbym kogoś mieć?

- Bo mnie nie chcesz.

- Właśnie się pieprzyliśmy, do cholery! To chyba jest wystarczający dowód na to, że cię chcę, prawda?

- Nie chodzi mi o taki sposób.

- To jaki? Jaki masz kurwa sposób na okazanie tego, że się kogoś pragnie? - krzyknął i usiadł na łóżku.

- Nieważne – powiedział cicho i podszedł do drzwi. Zawachał się i odwrócił powoli twarzą do Nicka. - Kocham cię – wyszeptał, patrząc mu w oczy.

- Świetnie – mruknął i położył się, po czym zakrył twarz kołdrą. Serce Harry'ego boleśnie się zacisnęło i łzy stanęły mu w oczach, ale jak najszybciej opuścił mieszkanie swojego chłopaka. Gdy tylko znalazł się na ulicy, łzy wypłynęły z jego oczu i szedł do siebie, płacząc, bo jego chłopak właśnie potraktował go jak tanią dziwkę.

***

- Harry, nie widzisz jak on cię traktuje? - powiedział Niall, obejmując przyjaciela ramieniem.

- Kocham go – odpowiedział cicho, a blondyn tylko westchnął.

- Nie zasługujesz na takie traktowanie. Nawet jeśli go kochasz.

- Ale... Może po prostu ma gorszy dzień?

- Hazz, próbujesz przekonać mnie czy siebie? To trwa już trzy tygodnie, rozumiesz? Trzy tygodnie! To nie jest kwestia złego humoru czy gorszego dnia. On cię traktuje jak śmiecia, Harry. Nie zasługujesz na to. Powinieneś to zakończyć.

- Ale...

- Im szybciej tym lepiej... Wiem, że to trudne. Wiem o tym. Ale nie możesz tak żyć. Zasługujesz na kogoś, kto naprawdę cię pokocha.

- Jak ty Josha?

- J-ja... przecież... - zarumienił się.

- Oh, wiem, że go kochasz, Niall – uśmiechnął się lekko. - Możesz mu powiedzieć, może to akurat ten jedyny.

- Ty też znajdziesz miłość, jasne? - spojrzał mu w oczy.

- Obiecujesz?

- Obiecuję - przytulił go. Przez chwilę w ciszy trwali w uścisku. - Zerwiesz z nim? - spytał cicho.

- Nie jestem przy nim szczęśliwy. Znaczy byłbym, gdyby się tak nie zachowywał, ale... Nie chcę tego robić. Boję się, że to on jest miłością mojego życia, a ja pozwolę mu odejść i...

- Chociaż o tym pomyśl, dobrze? To dla twojego dobra. Może teraz wydaje ci się, że go kochasz, ale to minie. On na Ciebie nie zasługuje...

- Dobrze, pomyślę...

***

- Ale Nick... - próbował Harry.

- Nie, kurwa! - krzyknął, podchodząc bliżej. - Mówiłem, że masz tu zostać! Czy mógłbyś chociaż jebany raz mnie kurwa posłuchać?

- Ale ja...

- Nie obchodzi mnie co ty, jasne?! Nie posłuchałeś mnie...

- Poszedłem tylko do sklepu! - krzyknął. - Poszedłem do sklepu, bo chciałem zrobić dla nas kolację, ale nie miałeś nic w lodówce! Chciałem zrobić dla ciebie coś miłego, mimo że przez ostatni miesiąc traktowałeś mnie jak śmiecia! Chciałem dobrze, jasne? To nie moja wina, że cię z nim zobaczyłem...

- Twoja – warknął. - To kurwa twoja wina, bo kazałem ci tu zostać!

- To nie ja cię zdradzałem! Mógłbyś chociaż bardziej się ukrywać z tym swoim chłopaczkiem a nie wkładać mu język do ust przy samym wejściu do sklepu!

- Jest dużo lepszy od ciebie.

- Świetnie. Mam w takim razie nadzieję, że ułożysz sobie z nim życie, bo od tej właśnie chwili jesteś całkowicie wolny!

- Czy ty... właśnie ze mną zrywasz? - zdziwił się.

- No chyba nie sądzisz, że nadal będę znosił to jak mnie traktujesz, gdy wiem, że mnie zdradzasz.

- To ja powinienem cię rzucić, nie ty mnie – zbliżył się do niego ze złością w oczach. - To ty tuaj jesteś dziwką, nie ja – zmrużył oczy, a Harry prawie zakrztusił się powietrzem.

Dziwką? pomyślał.

- Dziwką? - powiedział. - Nie pieprzę się z kim popadnie. Nie to co ty. Ja do cholery byłem ci wierny, podczas gdy ty zdradzałeś mnie na każdym kroku! I naprawde mam dosyć twojego zachowania względem mnie. I tak chciałem z tobą zerwać, ale... - przerwało mu uderzenie w twarz.

Upadł na podłogę i przez chwilę był zaskoczony, ale gdy dotarło do niego, że w pokoju jest tylko on oraz Nick, podnniósł się szybko, będąc jeszcze bardziej wkurzonym. Nick go uderzył. Nick go kurwa uderzył.

- Pierdol się – powiedział sucho, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z mieszkania byłego chłopaka. Na odchodne usłyszał "Na pewno nie z tobą", ale drzwi już się zatrzasnęły, więc nie mógł mu odpowiedzieć.

Pociągnął nosem i wyszedł z kamienicy. Wyciągnął telefon i wybrał numer swojego przyjaciela.

- Miałeś rację co do Nicka, Niall – powiedział cicho, gdy tylko chłopak odebrał.