Work Text:
Jungkook powinien sobie uświadomić, że został zwabiony w pułapkę. Do tej pory w większości rozumiał knowania Taehyunga, ale czasami Taehyung jest trochę zbyt mądry, a Jungkook jest trochę zbyt zmęczony i coś umknie jego uwadze. W uznaniu dla Taehyunga, trzeba przyznać, że długo planował ten przekręt. Od tygodni jęczał Jungkookowi o tym jak "Nigdy nie chcesz ze mną wychodzić" i "Siedzisz w akademiku cały dzień!" i "Nie mogę pozwolić, żeby twoja piękna twarz tak się marnowała". Nawet obiecał mu kolację, jeśli Jungkook poszedłby z nim na jedną imprezę i doskonale wie, jak jedzenie może zmotywować Jungkooka.
- Obiecaj, że zostaniemy tylko na godzinę. - mówi Jungkook. Żądanie zostaje osłabione przez pełną łyżkę ryżu, którą wkłada do ust. Wszystko za co płaci Taehyung jest o wiele smaczniejsze.
- Jasne. Tylko godzina. - Taehyung uśmiecha się, ale jest coś złowrogiego w jego wyszczerzonych zębach, czego Jungkook nie może zrozumieć.
Więc Jungkook przygotowuje się na imprezę u przyjaciela Taehyunga. Szykuje się na picie i głośną muzykę i masę ludzi. Ale nie przyszykował się na Taehynga. I zdecydowanie nie przygotowany, kiedy Taehyung własnoręcznie zaciąga go, by usiadł w kółku z kilkoma innymi ludźmi.
- Ok. - Taehyung finezyjnie umieszcza pustą butelkę po piwie na podłodze na środku okręgu. O nie.
- Gra nazywa się…" - Nie.
- … siedem minut w niebie! - Nie nie nie.
Jungkook zacieśnia uścisk na ramieniu Taehyunga. Ma nadzieję, że go to boli.
- Taehyung… - próbuje brzmieć zastraszająco, ale Taehyung nawet na niego nie patrzy.
- Wszyscy znają zasady. - Taehyung jest głośny i prawdopodobnie trochę pijany i zamiata swoimi ramionami dookoła, jakby ogłaszał zasady Igrzysk Śmierci, a nie "siedmiu-minut-macania".
- Zakręć butelką i weź osobę, na której wyląduje do… uh - tamtego pokoju. - Wskazuje na coś, co wygląda jak pralnię. - I zostańcie tam na całe. Siedem. Minut.
Bezwstydnie rzuca Jungkookowi chytre spojrzenie, kiedy ten cofa się z obrzydzeniem. Już ma zamiar przeprosić i wyjść, kiedy…
- Chcesz zacząć, Tae? - Jungkook spogląda w górę na właściciela głosu.
Boże nie. NIE.
Kim Seokjin. Kim Seokjin siedzi naprzeciwko niego. Kim Seokjin, który jest popularny i przystojny i odnosi sukcesy na uniwerku. Ten sam Kim Seokjin, z którym Jungkook ma dodatkowe zajęcia z socjologii. Chłopak, który mówi Jungkookowi cześć przed lekcjami i czasami dzieli się z nim notatkami i raz kupił mu kawę, bo Jungkook wspomniał, że jest zmęczony. Chłopak, w którym Jungkook jest zakochany od mniej więcej zeszłego roku.
Kim Seokjin, który ostatnio przefarbował włosy na blond i zmusił Jungkooka do zastanawiania się, czy złote kosmyki będą w dotyku niczym promienie słoneczne.
Nie, dziękuję.
Taehyung szumi, jakby się zastanawiał, ale dźwięk jest za głośny i zmienia wysokość tonu, żeby być odebrany jako rzeczywiste rozmyślanie.
- A może ty zaczniesz, Seokjinie? - pyta wreszcie, a Jungkook zauważa plan, którego nie widział z powodu swojej ślepoty.
- Ah, zero szacunku dla starszego kolegi. - mówi Seokjin, ale wciąż uśmiechając się, zanim kładzie dłoń na butelce. - Gotowi?
Jungkook w żaden sposób nie jest gotowy, ale to nie zatrzymuje Seokjina od zakręcenia butelką. Czas, w jakim kręci się butelka jest czasem, w którym Jungkook zaczyna żałować przyjścia na tę imprezę, zostania przyjaciółmi z Taehyungiem i ogólnie całej swojej egzystencji. Tylko życie kierowane przez szatana mogło doprowadzić go do tego momentu. Tego długiego, niszczącego wnętrzności momentu, w którym butelka przestaje się kręcić i zatrzymuje się dokładnie na Jungkooku.
Jest przekonany, że to jest część genialnego planu Taehyunga. Bo Kim Seokjin, jest chłopakiem, na którego Jungkook ma crusha wielkości kontynentu, a Kim Taehyung o tym wie. Jungkook o wszystkim mu powiedział, nie mogąc przestać mówić o Seokjinie po zajęciach. Może butelka ma coś w środku. Taehyung karmił go czymś w czasie kolacji. Coś mogło przyciągnąć butelkę i …
- Jungkook? - Seokjin stoi nad nim, nie zainteresowany zamieszaniem, jakie stworzył. - Chcesz iść?
- Oczywiście, że chce! - Taehyung odpowiada zamiast niego i dźga Jungkooka w żebra.
Jungkook pociera czuły punkt, kiedy mruczy:
- Uh, ok.
Reszta zgromadzonych osób wypuszcza z siebie ooohy i aaahy, kiedy odchodzą. Jungkook nie jest pewny, czy zna kogokolwiek z nich, ale prawdopodobnie w tym momencie nie rozpoznałby własnego brata. Zatrzymuje się w progu pokoju, zanim Taehyung popycha go na pralkę.
- Będę pilnował czasu. - mówi radośnie Taehyung. - Nie zróbcie sobie krzywdy!
Trzaska drzwiami, a uderzenie roznosi echo w głowie Jungkooka. Wibruje w nim, aż przechodzi do piersi, a jego serce zaczyna boleśnie uderzać.
Jest sam na sam z Kimem Seokjin (1). Popularnym, przystojnym, pierdolonym blondynem. Jest tutaj jedna żarówka, ale nie daje za dużo światła. Jest sam z Seokjinem w ciemnym pokoju, który pachnie jak proszek do prania i prawdopodobnie Jungkook umrze tej nocy.
- Cześć. - mówi Seokjin swobodnie, jak gdyby spotkali się przed zajęciami.
- Cześć. - odpowiada Jungkook, kuląc się.
Seokjin wciąż się uśmiecha, niewzruszony, całkowicie zadowolony.
- Cieszę się, że to ty jesteś tutaj ze mną, a nie jakiś nieznajomy.
Jungkook szumi twierdząco, ale nie dodaje nic więcej.
- Wydaje mi się, że większość osób znalazło się tam przypadkiem.
Jungkook parska. To pewnie prawda.
- A co z Taehyungiem? - odważa się odezwać.
- Ah. - mówi Seokjin. - Miły facet. Wygląda na takiego, co nie potrafiłby utrzymać przy sobie dłoni.
- Spróbuj z nim mieszkać. Kocha się przytulać. - Jungkook mówi ostrzegawczo i wywołuje tym śmiech Seokjina. Jego śmiech osiada gdzieś w sercu Jungkooka i rozluźnia w nim węzeł niepewności.
Seokjin patrzy na niego wstydliwie spod swoich rzęs i to sprawia uczucia Jungkooka zmieniają się na niepewność z dodatkiem gwałtownego chcę. Strach i pożądanie mieszają się nawet bardziej, kiedy Seokjin zwilża wargi, zostawiając je lekko rozchylone i lustrując Jungkooka od góry do dołu.
- Mamy siedem minut. Jeśli wciąż chcesz grać w grę. - Jego głos jest trochę niższy niż wcześniej.
Seokjin opiera dłonie na pralce za Jungkookiem, więżąc go w swoich ramionach. Wyglądają jakby byli tego samego wzrostu, ale teraz Jungkook czuje się o wiele mniejszy. Zapach Seokjina zastępuje zapach proszku do prania, a Jungkookowi zaczyna kręcić się w głowie.
- Chcesz? - pyta niskim głosem Seokjin, będąc bardzo blisko. Ich nosy praktycznie się stykają. Natomiast ich biodra stykają się zdecydowanie.
Jungkook próbuje odpowiedzieć, ale traci nerwy, zanim wypowiada słowa, więc wykrztusza z siebie mały pisk. Seokjin śmieje się, a Jungkook czuje jego oddech na swoich ustach, prawie może skosztować uciechy Seokjina.
- Nie martw się, Jungkook. To nie musi niczego oznaczać.
To nie musi niczego oznaczać.
Słowa są jak gwałtowne uderzenie i dają Jungkookowi odwagę do działania. Odwraca swoją głowę, nie będąc wystarczająco dzielnym, by patrzeć Seokjinowi w oczy, kiedy mamrocze:
- Przepraszam.
Sekundy dzieliły go od umieszczenia swoich dłoni na piersi Seokjina, ale zamiast tego pozwolił im swobodnie zwisać po jego bokach. Jungkook z zainteresowaniem ogląda ich buty. Oboje noszą Conversy.
Seokjin odczytuje mowę ciała Jungkooka i robi krok w tył.
- Kurwa, przepraszam, Jungkook. To nie jest randka. Po prostu pomyślałem, że to… zabawa.
- To nie jest zabawa. - urywa Jungkook, zaciskając pięści. - Nie chcę tego robić, jeśli to dla ciebie nic nie znaczy.
Jungkook nie może się zmusić, żeby spojrzeć na Seokjina, ale cisza między nimi buduje napiętą atmosferę. Czuje jak napiera na jego głowę i ramiona i zmusza jego wzrok, by wciąż kierował się na podłogę.
- Co? - pyta cicho Seokjin.
Jungkook wypuszcza z siebie sfrustrowane westchnięcie i przeczesuje dłonią swoje włosy.
- Nic. Nie ważne. Po prostu poczekajmy kolejne sześć minut.
Podnosi wzrok, oczekując od Seokjina promieniującego dyskomfortu albo obrzydzenia. W czasie ich krótkiego kontaktu wzrokowego Seokjin przekrzywia głowę, posyłając Jungkookowi delikatny uśmiech. Jungkook odwraca wzrok na stos pustych koszy na pranie.
- Hej, Jungkookah. - zaczyna Seokjin, a poufność sprawia, że Jungkook ma trudności z wzięciem oddechu. - Jeśli chcesz porozmawiać, obiecuję, że nie będę się z ciebie śmiał.
To dziwne, ale teraz, kiedy są tutaj Jungkook prawie chce mu powiedzieć. Wyobraża sobie moment, kiedy czas się skończy, a on nie wyjaśni jak się czuje.
- Powiedziałeś, że to nic dla mnie nie znaczy?
- Tak, ja… - Jungkook musi odkaszlnąć.- Myślę, że jesteś… bardzo miły. Ja… Nie chcę cię pocałować tylko z powodu gry. Czułbym się źle, skoro to nic dla ciebie nie znaczy.
To chyba najwięcej słów, które Jungkook był w stanie ułożyć i wypowiedzieć do Seokjina za jednym razem. I z pewnością to jest sposób, w jaki Jungkook niszczy swoją szansę, żeby pocałować Seokjina. Był tak blisko. Wszystkim, co musiał zrobić Jungkook, było pozwolenie mu przysunąć się trochę bliżej.
Myśli, że Seokjin przemieszcza się do wyjścia, ale zamiast tego robi ponownie krok w kierunku Jungkooka. Seokjin bierze jedną z zaciśniętych pięści Jungkooka i Jungkook pozwala mu delikatnie wyprostować jego palce, zanim wpasowuje swoje palce w puste miejsca.
Jungkook spogląda z ich złączonych dłoni na twarz Seokjina i czuje się wciągany przez duże, brązowe oczy Seokjina. Jest nieracjonalnie przystojny. Jungkook mógłby się poskarżyć z tego powodu, gdyby mógł znaleźć jakiekolwiek słowa.
- Jungkookah. - głos Seojina jest niski. Intymny. Jungkook mógłby się przyzwyczaić do słuchania swojego imienia wypowiadanego w ten sposób. - Nie zrobię nic, co jest dla ciebie niewygodne, ale mogę cię pocałować? Nie jako facet, z którym wepchnęli cię do pralni, ale jako chłopak, który uważa, że jesteś naprawdę słodki?
- Słodki?
- Bardzo słodki. - chichocze Seokjin.
Nie wygląda na to, że chce mu dokuczyć. Po prostu patrzy czule na Jungkooka, zanim przygryza swoją idealnie różową, dolną wargę.
Jungkook niepewnie chwyta za koszulkę Seokjina.
- Pocałuj mnie, proszę. - szepcze.
Widzi jak przez moment Seokjin łapie oddech, zanim pochyla się i czuje jego miękkie usta. Początek jest niepewny, tylko kilka słodkich przyciśnięć ust, ale Jungkook uzależnił się od nich, przy pierwszym kontakcie. Seokjin podnosi dłoń, żeby przeczesać włosy Jungkooka, wywołuje to u niego delikatny, ciepły rumieniec. Wszystko go pali ze świadomością, że to Seokjin jest tym, który go bezrozumnie całuje.
Seokjin delikatnie ssie dolną wargę Jungkooka, starając się o pozwolenie, by iść dalej. Jest taki łagodny i powolny, ale Jungkook i tak nie może oddychać, nie może się powstrzymać od pragnienia więcej, kiedy ma już ten mały posmak. Jungkook owija ramiona dookoła szyi Seokjina i nalega, by przysunął się bliżej, aż wywołuje to rumieniec na ich ciałach. Pozwala Seokjinowi wejść do swoich ust i wygląda na to, że potrafi czytać w myślach Jungkooka, wiedząc gdzie się wsunąć i gdzie zacisnąć zęby. Jungkook czuje się okropnie niedoświadczony w porównaniu do Seokjina, ale musi robić coś dobrze, bo ręce chłopaka wślizgują się do tylnych kieszeni spodni Jungkooka i słabo ściska, kiedy ich biodra się o siebie ocierają. Jungkook nie może nic poradzić. Nie ma żadnej kontroli nad jękiem, który kumuluje się w nim i wychodzi jak małe skomlenie.
Dźwięk, który Seokjin wydaje jest bardzo podobny do mruczenia, zanim obejmuje rękami uda Jungkooka i podnosi go na pralkę i wow Jungkook lubi być podnoszony w ten sposób.
- Kurwa. - mówi Seokjin bez tchu, opierając czoło na czole Jungkooka. - Za dużo? - Jungkook energicznie macha głową na nie, a Seokjin się uśmiecha. - Dobrze. Bardzo lubię cię całować.
Jungkook musi odkaszlnąć.
- Więc dlaczego przestałeś? - pyta.
Seokjin odpowiada mu diabelskim uśmieszkiem i przysuwa się, żeby pocałować Jungkooka z jeszcze większą intensywnością. Wszystko jest mieszanką ciepłych oddechów, języków i zębów. Jungkook nigdy wcześniej nie był tak całowany. Nikt nie sprawił, że czuł się, jakby w innym miejscu, bez oddechu i drżąc od samych pocałunków. Zaciska ciasno uda wokół boków Seokjina, co daje rezultat w postaci satysfakcjonującego jęku. Chce słyszeć ten dźwięk cały czas. Może Seokjin ponownie mówi jego imię, płonąc od ciepła i słodkich pomruków zadowolenia.
Drzwi nagle się otwierają, zalewając pokój światłem i odgłosami imprazy, a Jungkook cofa się z zaskoczonym okrzykiem.
- Eyyy! - bełkocze Taehyung ze swojego miejsca przy drzwiach. - Dobra robota, Kookie!
Jungkook chowa twarz w zagłębienu szyi Seokjina, starając się ukryć rumieniec. Seokjin owija ramiona wokół pleców Jungkooka i uspokajająco go ściska.
- Jesteśmy zajęci. - mówi Seokjin, a jego głos jest lekko nienaturalny. O cholera, brzmi tak przeze mnie. - Później do was dołączymy.
- Macie tyle czasu ile chcecie. - mówi Taehyung. Jungkook słyszy zamykane drzwi.
Jungkook wciąż jest owinięty wokół Seokjina, ale nie może się zmusić, by opuścić jego bezpieczne ramiona i nawiązać kontakt wzrokowy. Wtargnięcie zachwiało jego odwagę i przypomniało mu, gdzie jest i co robi.
- Hej. - Seokjin pociera jego plecy. - O czym myślisz?
Jungkook odchyla się wystarczająco, żeby spojrzeć na Seokjina. Jego oczy są lekko zamglone, a policzki oblane rumieńcem. Uśmiecha się powoli z błyskiem w oku, kiedy Jungkook na niego patrzy. Jungkook nie chce, żeby patrzył na kogoś innego w ten sposób.
- Powinniśmy wrócić? - pyta.
Seokjin wzdycha w zamyśleniu.
- Możemy. - Całuje szczękę Jungkooka i zaczyna zostawiać ścieżkę mokrych pocałunków w dół jego gardła. - Ale oczekiwałem kolejnych siedmiu minut z tobą.
Kiedy zasysa kawałek skóry na boku jego szyi, Jungkook zamyka oczy i stara się nie jęczeć.
- O-ok. - Jąka się Jungkook. - Mogę… o kurwa.
Nie jest w domu od dawna, kiedy dostaje wiadomość od nieznanego numeru.
Nieznany numer (1:35)
Hej! Tu Seokjin! Tae dał mi twój numer
Nieznany numer (1:35)
Chcesz iść jutro na kolację?
Nieznany numer (1:36)
Naprawdę chciałbym się z tobą zobaczyć ^^
Później ma odwagę - zwykłą bezczelność - żeby wysłać mu buziaczka.
Serce Jungkooka zaczyna bić szybciej, w sposób, który na pewno nie jest zdrowy, ale pozwala sobie odpisać ok kiedy?, zanim opada na łóżko i starając się stłumić w sobie rozmarzone westchnienia. Cóż, nie udaje mu się to.
